Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Recenzja: Desert Essence - Żel oczyszczający dla cery tłustej/mieszanej

Witajcie!

Dziś w końcu (!) obiecana recenzja ;). Tak jak zapowiadałam, będzie to Desert Essence - Thoroughty Clean Face Wash, Oily and Combination Skin.


Co pisze producent:
This gentle and unique cleansing solution leaves your skin feeling clean and silky. Eco-Harvest Tea Tree Oil, a known antiseptic leaves skin feeling thoroughly clean and oil-free. Extracts of Goldenseal, Hawaiian White Ginger (Awapuhi), and essential oil and extract of Chamomile soothe skin. Mineral-rich Bladderwrack, harvested from the sea, nourishes the skin to leave it looking vibrantly healthy. Regular use ever so gently helps improve the texture, clarity and radiance of your skin.
Ta delikatna i niepowtarzalna formuła myjąca pozostawia Twoją skórę oczyszczoną i jedwabiście gładką. Ekologiczny olejek z drzewa herbacianego, znany z działania antybakteryjnego, pozostawia skórę dogłębnie oczyszczoną i matową. Ekstrakty z gorzknika kanadyjskiego, Awapuhi i olejki oraz ekstrakt z rumianku działają kojąco na skórę. Bogaty z minerały morszczyn pęcherzykowaty odżywia skórę, by wyglądała na zdrową i pełną życia. Regularne stosowanie pomaga polepszyć teksturę, jasność i blask Twojej skóry.
Skład: Castille soap (water (aqua), cocos nucifera (coconut) oil, tall oil, potassium hydroxide), glycerin, melaleuca alternifolia (tea tree) leaf oil*, chamomile recutita (matricaria) flower extract, hydrastis canadensis (goldenseal) root extract, hedychium coronarium root extract (awapuhi), fucus vesiculosus extract (bladderwrack), cymbopogon martini oil (palmarosa), citrus aurantium amara (bitter orange) peel oil, lavandula angustifolia (lavender) oil, chamomile recutita (matricaria) flower oil, calendula officinalis flower oil, callitris introtropica wood oil (blue cypress).
Źródło: [KLIK!]

Co myślę ja:
Zapach: ziołowy, niezbyt przyjemny. No ale nie wszystko można mieć ;). Mi szczególnie nie przeszkadza, nie utrzymuje się po myciu.
Konsystencja: tutaj byłam zaskoczona. Nie jest to typowy żel - jest rzadki. Trzeba uważać podczas aplikacji, bo "sika" dość daleko.
Opakowanie: bardzo higieniczne, z pompką. Posiada dodatkową "zawleczkę" do blokowania pompki. Nie pokażę go na zdjęciu, gdyż moja Mamusia go wyrzuciła :D
Skład: super! Kosmetyk nie zawiera parabenów, olejów, parafiny i innych złych rzeczy ;). Poza tym nie jest testowany na zwierzętach i w ogóle cacy ;).
Wydajność: wydajny. Jedno naciśnięcie pompki wystarczy, by umyć całą buźkę.
Działanie: żel sprawdza się naprawdę dobrze w codziennej pielęgnacji. Dobrze zmywa makijaż, pozostawiając skórę miękką i oczyszczoną. Nie zauważyłam też uczucia ściagnięcia czy innego dyskomfortu. Jedyne co mnie rozczarowało, to w moim przypadku, brak działania antybakteryjnego :(. Niestety żel nie pomaga leczyć wyprysków, albo ja po prostu tego nie widzę ;). Jednak ogólnie jestem na tak, to jeden z lepszych żeli, jakie stosowałam.


Cena: 6-9$ na iHerb.com (w zależności od promocji)




Ogólna ocena: 5/6

środa, 3 sierpnia 2011

Recenzja: Biochemia Urody - Olej kokosowy 100% ekologiczny

Witajcie!

Przepraszam, że ostatnio tak Was zaniedbuję :*. Okazuje się, że we wakacje trudniej znaleźć czas na pisanie :))). Istny paradoks ;). Ale wracam do Was z nową recenzją. Znów będzie to BU, ale obiecuję - jak na razie ostatni raz ;).

Co pisze producent:
Naturalny, nierafinowany olej, który w temp. pokojowej ma postać białego, miękkiego masła o intensywnym, smakowitym zapachu kokosowym. Polecany do pielęgnacji włosów, zapewniając odbudowę, nawilżenie i ochronę włókna włosa. Ze względu na własności emoliencyjne, odpowiedni jako nawilżacz do cery suchej i łuszczącej się. Właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i antyspetyczne, czynią naturalny olej kokosowy odpowiednim również jako dodatek w pielęgnacji cery trądzikowej i łojotokowej. 
Zastosowanie: jako olejek na końcówki włosów, jako maska do włosów, bezpośrednio na skórę lub jako dodatek do innych kosmetyków. 
Skład: Organic Cocos Nucifera (Coconut) Oil (100%)
[źródło: www.biochemiaurody.com]
Co myślę ja:
Zapach: kokos! co prawda po chwili zmienia się w trochę maślany, ale i tak go uwielbiam ;)
Konsystencja: olej ma postać stałą (biały, wygląda trochę jak smalec), pod wpływem ciepła topi się
Opakowanie: ciemny słoiczek, charakterystyczny dla BU
Skład: nie ma się co rozpisywać - 100% oleju kokosowego. Dodatkowo na stronie producenta wyczytałam, że posiada certyfikaty ACO (KLIK!) i NASSA (KLIK!).
Wydajność: jest bardzo tłusty, przez co wydajny.
Działanie: tutaj muszę wyrazić jedno wielkie ACH! Olej jest świetny. Używam go na noc zamiast kremu nawilżającego i na mojej mieszanej cerze sprawdza się świetnie. Cudownie nawilża, nie zapycha. Rano cera jest ładna i promienna. Stosuję także do nawilżania stóp i skórek, też swietnie się sprawdza. Na włosy nie probowałam, bo mi się nie chciało jakoś nigdy ;). Ale nawilża naprawdę dobrze i to mi wystarcza. Minusem jest oczywiscie jak zwykle dostępność. No i słoik - ale inaczej się nie da ;). Ogólnie polecam!


Cena: 10,50 zł/50 ml


Ogólna ocena: 5+/6

*****

Miało dziś być więcej recenzji, a przynajmniej zdjęcia, ale oczywiście aparat mi sie rozładował :/. Kabel zostawiłam w domu, głupia ja :P. Do piątku jestem w Krakowie, spędzam czas z moim K. :). Potem jadę do rodziców, wtedy porobię nowe recenzje.

I jeszcze pytanko do Was: Możecie mi polecić jakiś dobry podkład kryjący dla skóry mieszanej???

Buźka :* 

poniedziałek, 25 lipca 2011

Recenzja: Alterra - Nawilżane chusteczki oczyszczające Aloe Vera

Witajcie!

Dziś chciałabym przedstawić Wam recenzję kolejnego produktu z Alterry. Tym razem będą to nawilżane chusteczki do demakijażu. Szczerze mówiąc rzadko używam tego typu kosmetyków - wolę żele i micele, jednak tym razem się skusiłam i nie żałuję :). Jest to świetne rozwiazanie zarówno w domu, jak i w podróży.

Co pisze producent:
Każda skóra zasługuje na indywidualna pielęgnację. Nawilżone chusteczki oczyszczające Alterra z wyciągiem z aloesu oczyszczają skórę wyjątkowo delikatnie. Łagodna formuła rozświetla i ożywia; nadmiar tłuszczu, pozostałości makijażu i cząsteczki brudu zostają delikatnie usunięte,a preparat przygotowuje skórę do kolejnego etapu pielęgnacji. Subtelny zapach rozpieści Twoje zmysły.
Można stosować również do bardzo wrażliwej skóry.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników,
- głównie z surowców pochodzenia roślinnego,
- bez silikonów i innych związków olejów mineralnych,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- testowany okulistycznie.

Przeznaczenie: dla skóry suchej i wrażliwej
Skład: Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Aloe Barbardensis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol

Co myślę ja:
Zapach: ma to być zapach aloesu. Szczerze mówiąc zapach całej tej serii nie przypadł mi do gustu - jest strasznie mdły. Na szczęście nie utrzymuje się długo na skórze.
Konsystencja: ciężko w tym przypadku mówić o konsystencji ;) są to mocno nawilżone chusteczki, naprawdę mocno. Dzięki temu można dokładnie zmyć makijaż.
Opakowanie: typowe dla mokrych chusteczek. Z zaklejanym otworem do wyciągania. Wygodne w użyciu.
Skład: moim zdaniem bardzo dobry. Chusteczki posiadają certyfikat BDIH, nie zawierają alkoholu. Jednak czytałam, że mogą uczulać.
Wydajność: jedna chusteczka wystarczy na bardzo dokładny demakijaż całej twarzy.
Działanie: są to moje pierwsze chusteczki do twarzy. Uważam, że są świetne. Radzą sobie z cieniami, linerem, tuszem do rzęs i podkładem :). Nie używam kosmetyków wodoodpornych, więc w kwestii ich zmywania się nie wypowiem. Jak dla mnie super, polecam :)


Cena: 3,39 zł/25 sztuk



Ogólna ocena: 5+/6

Rozdania:

 

czwartek, 21 lipca 2011

Recenzja: Biochemia Urody - olejek myjący

Chciałabym przedstawić recenzję kolejnego kosmetyku z BU. Tym razem będzie to olejek myjący. Mój ma akurat zapach róży, ale działanie wszystkich jest podobne :)

Co pisze producent:
» W przeciwieństwie do tradycyjnych środków myjących, zawierających często silne detergenty (substancje myjące), olejek działa łagodnie i nie wysusza skóry, jednocześnie bardzo skutecznie zmywa wszelkie zanieczyszczenia skóry - tłuszcz, makijaż oraz nawet grube warstwy wodoodpornych produktów z filtrami UV.
» Olejkiem można zmywać okolice oczu,
jest on łagodny i nie powoduje szczypania, a dodatkowo zmywa makijaż, także wodoodporny tusz do rzęs.
» Wbrew pozorom olejek nie pozostawia wrażenia tłustości na skórze ani nie działa w żaden sposób komedogennie
(nie zatyka porów), natomiast zmywa się kompletnie po spłukaniu wodą.
» Olejek daje dobry poślizg, dzięki czemu w trakcie mycia skóra nie jest naciągana. W odróżnieniu od tradycyjnych żeli myjących olejek nie pieni się, co jest również oznaką jego łagodności.
Po zmieszaniu olejku z wodą tworzy się mleczno-biała emulsja micelarna, która naśladuje pienienie się i wiąże cząsteczki brudu i makijażu. Wszelkie zanieczyszczenia związane przez micele, są następnie spłukiwane wraz z wodą, pozostawiając skórę czystą i nawilżoną, bez poczucia ściągnięcia i wysuszenia. 
Przeznaczenie: dla każdego typu cery.
Skład: Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Cocoate (emulgator), Aniba Rosaedora (Rosewood) oil (1%), Mixed Tocopherols (witamina E)
[źródło: strona producenta] 

Co myślę ja:
Zapach: jak już pisałam, mój olejek pachnie różami :), pachnie ładnie... a raczej pachniał, ponieważ pod koniec zapachu już nie czuć.
Konsystencja: jest to przezroczysty, średnio gęsty olejek, który faktycznie przy kontakcie z wodą zmienia konsystencję na kremową.
Opakowanie: biała buteleczka z zakrętką. Posiada dziurkę, przez którą olejek jest odpowiednio dozowany. Nigdy nie wylało mi się zbyt wiele. Typowa, minimalistyczna stylistyka BU. Mi odpowiada.
Skład: jak wszystkie kosmetyki BU - super. Jednak trzeba pamiętać, że takie kosmetyki mogą uczulać. Mnie nie uczulił, nie podrażnił.
Wydajność: to zależy... osoby przyzwyczajone do kosmetyków myjących z zawartością SLS mogą machinalnie dawać go dużo, gdyż się nie pieni. Jednak nieduża ilość wystarczy, by umyć twarz. Ja stosowałam go także do demakijażu oczu. Wtedy wystarczył 1 wacik na jedno oko :)
Działanie: nie mam żadnych zastrzeżeń. Przy mojej mieszanej cerze sprawdza się świetnie. Faktycznie, po zmyciu wodą uczucie tłustości znika. Twarz jest gładka, nawilżona i idealnie oczyszczona. Nie powoduje powstawania niedoskonałości, a nawet polepsza stan cery. Jedynym minusem jest, jak w przypadku wszystkich kosmetyków BU, ograniczony dostęp i długi czas oczekiwania. Ale to już czepianie się :).

Cena: ok. 11 zł/120 ml (jednak wygląda na to, że ta wersja zapachowa nie jest już dostępna)

 Ogólna ocena: 5+/6

wtorek, 19 lipca 2011

Recenzja: Alterra - Emulsja do ciała TRAWA CYTRYNOWA I MORELA + zapowiedzi

Niestety jak na razie toniku kupić mi się nie udało - w sklepie podanym na stronie Corine de Farme Pani Ekspedientka nawet nie słyszała o takiej firmie :D. Ale nie poddam się ;). Co prawda burza mnie przegoniła, ale znów się wypogodziło, więc chyba popędzę do Intermarche :))).

Ale najpierw recenzja emulsji z Alterry :).

Co pisze producent:
Emulsja do ciała Alterra dostarcza skórze długotrwałego nawilżenia i nadaję jej egzotyczną świeżość dzięki wyjątkowej kompozycji zapachów orzeźwiającej trawy cytrynowej i owocowej moreli. Bogate składniki takie jak masło shea i olej z awokado zapewniają skórze długotrwałą ochronę. Roślinna gliceryna dostarcza jej długotrwałego nawilżenia. Olej z pestek moreli, olej palmowy i migdałowy czynią skórę aksamitnie miękką przez cały dzień.
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.

Skład: Aqua, Glicine Soja Oil, Alcohol, Glycerin, Myristyl Myristate, Eleais Guineensis Oil, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Stearate, Parfum, Sorbitol, Butyrospermum Parkii Butter, Persea Gratissima Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Linalool, P-Anisic Acid, Tocopherol, Sodium Cocoyl Glutamate, Limonene, Helianthus Annuus Seed Oil, Sodium Hydoxide, Citral, Disodium Cocoyl Glutamate, Geraniol, Citronellol.

Co myślę ja: 
Zapach: pachnie tak, jak ma pachnieć - świeżo i orzeźwiająco. Zdecydowanie czuć trawę cytrynową i morelę :). W opakowaniu bardziej morelę, a na skórze bardziej trawę cytrynową :D. Uwielbiam ten zapach. Długo utrzymuje się na skórze.
Konsystencja: emulsja... to trochę dziwne określenie jak dla mnie ;). Lotion ma konsystencję bitej śmietany w sprayu - najbardziej obrazowo.
Opakowanie: półprzezroczyste opakowanie z dziurką :). Dobrze się go używa, choć ja preferuję pompki.
Skład: kosmetyk posiada BDIH, jest wegański i w ogóle szał :). Jak dla mnie super.
Wydajność: bardzo wydajny
Działanie: mam bardzo suchą skórę i ten balsam sobie z nią świetnie radzi! Jakież było moje zdziwienie, że po jego użyciu znika dyskomfort i suchość. Jedyną wadą jest to, że naprawdę trudno go wsmarować... pozostawia niefajną białą warstwę na skórze i trzeba długo trzeć, by się jej pozbyć. To jest jedyna jego wada :)


Cena: ok. 10 zł/250 ml, więc prawie za darmo ;)





Ogólna ocena: 5+/6

**************************************************************************
A teraz zapowiedź recenzji, które pojawią się w najbliższych dniach. Piszcie proszę, o czym chciałybyście przeczytać najpierw:

P.S.: Przepraszam Was za jakość zdjęć, ale aparat nie chciał dziś współpracować :(

Pozdrawiam Was burzowo ;) :*

poniedziałek, 11 lipca 2011

Recenzja: The Secret Soap Store - Krem do rąk 20% masła Shea

Dziś chciałabym zamieścić recenzję kosmetyku, który męczę już od paru miesięcy i domęczyć go nie mogę :). Mowa o kremie marki The Secret Soap Store, zawierającym 20% masła Shea.

Co pisze producent:
Krem do rąk, dzięki wysokiej, 20% zawartości masła Shea, jest znakomitym kosmetykiem do pielęgnacji suchej i podrażnionej skóry rąk. Dodatkową jego zaletą jest delikatny, waniliowy zapach oraz ciekawe opakowanie: tuba o pojemności 70ml i kartonik z tekturki falistej.
Przeznaczenie: do pielęgnacji suchej i podrażnionej skóry.
Skład: Aqua, Shea Butter, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glicerin, Mineral Oil, Urea, D-panthenol, Acrylamide / Sodium Acrylate Copolymer, Trideceth-6, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Lecithin, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum.

Co myślę ja:
Zapach: okropny, okropny i jeszcze raz okropny! przypomina duszący budyń, fe :/
Konsystencja: bardzo gęsty, jasny krem, przypomina trochę pastę do zębów - tylko się nie lepi :). Dobrze się rozsmarowuje, średnio wchłania
Opakowanie: poręczna, miękka tubka. Łatwo wydobyć krem, pomimo jego gęstości. Tylko jedno zastrzeżenie - tubka wciąż mi się przewraca :D
Skład: Co prawda masło Shea faktycznie jest wysoko, ale dalej jest już tylko gorzej :/
Wydajność: wydajny, aż za bardzo :P
Działanie: krem nie nawilża. I to go dyskwalifikuje, bo nawilżanie jest jego głównym zadaniem. Jednak nie robi nic i jeszcze śmierdzi. Nie polecam. Jedyny plus to fajne opakowanie.

Cena: kilkanaście złotych/70 ml, więc sporo, a nie działa 



 Ogólna ocena: 1/6

czwartek, 7 lipca 2011

Recenzja: Biochemia Urody - peeling bursztynowy

Witam!
Czas na zapowiadaną dziś recenzję. Tym razem będzie to peeling do twarzy "marki" Biochemia Urody.

Co pisze producent:
» Peeling, dzięki drobinom bursztynu, delikatnie złuszcza martwy naskórek, bez nadmiernego tarcia skóry.
»
Wyczuwalnie wygładza i zmiękcza skórę.
»
Działa antyseptycznie i oczyszczająco.
»
Drobiny bursztynu pocierane o skórę, działają energetyzująco, pobudzając metabolizm i dodając skórze blasku oraz poprawiając jej koloryt.
»
Dzięki obecności mąki owsianej i mleka w proszku peeling jednocześnie nawilża i łagodzi podrażnienia skóry.
»
Wysoce rozdrobniona, kosmetyczna mąka owsiana, nadaje peelingowi aksamitne odczucie podczas aplikacji na skórę.
Przeznaczenie: dla każdego typu cery, także dla skóry delikatnej; nie polecany w okresie silnych kuracji złuszczających
Skład: Avena Sativa (Oat) Kernel Flour (koloidalna mąka owsiana) , Amber Powder, Milk/Whey Powder (mleko krowie)

Co myślę ja:
Zapach: jakiś tam jest, ale peeling praktycznie nie ma zapachu, pachnie trochę mąką ;)
Konsystencja: drobno zmielony, beżowy proszek, czuć drobinki
Opakowanie: plastikowe, zakręcane opakowanie, trochę marne... ale dołączona jest łyżeczka do aplikacji :)
Skład: bardzo, bardzo przyjemny :)
Wydajność: wydajny, używam jednej łyżeczki na 1 raz
Działanie: peeling należy do tych, które trzeba zrobić samemu :). Mieszamy proszek z odrobiną wody (aby uzyskać konsystencję pasty) i masujemy twarz. Ja zostawiam jeszcze po tym na kilka minut jak maskę. Skóra po takim zabiegu jest naprawdę gładka i oczyszczona. Peeling jest jednak dosyć ostry, więc trzeba uważać :). Nie zauważyłam jednak "aksamitnego odczucia podczas aplikacji". Peeling nie rusza jednak moich wągrów na nosie, choć bardzo chciałabym, aby je zniwelował :(. Mimo to polecam :) 


Cena: 11,80 zł/38 g, jednak obecnie na stronie producenta jest inf, że jest to edycja limitowana - kiedyś nie była :/
Ogólna ocena: 5/6

wtorek, 5 lipca 2011

Recenzja: Burt's Bees - Coconut Foot Creme

Witam!

Dziś chciałabym Wam przedstawić recenzję mojego ulubionego kremu do stóp. Pogoda się nad nami zlitowała, a słonko zaszczyciło nas swoją obecnością, więc udało mi się zrobić jakie takie zdjęcia :)

Co pisze producent:
This pampering natural foot cream combines coconut oil, lanolin and vegetable glycerin to revive and rejuvenate even the driest, most neglected feet. There's also a hint of natural rosemary and peppermint oils to refresh tired soles. 
W moim wolnym tłumaczeniu: Ten rozpieszczający naturalny krem do stóp łączy w sobie olej kokosowy, lanolinę i roślinną glicerynę, by odnowić i odmłodzić nawet najbardziej suche, zaniedbane stopy. Zawiera również szczyptę róży i olejek miętowy, by odświeżyć zmęczone stopy. 
Skład: glycerin, olea europaea (olive) fruit oil, avena sativa (oat) kernel flour, lanolin, fragrance, cocos nucifera (coconut) oil, quillaja saponaria (quillaja) bark extract, avena sativa (oat) kernel oil, tocopherol, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf extract, glycine soja (soybean) oil, canola oil, butylphenyl methylpropional, coumarin, limonene, linalool. 

Co myślę ja: 
Zapach: krem pachnie mocno kokosem i miętą. Zapach ten nie każdemu może przypaść do gustu, jednak ja bardzo go lubię :)
Konsystencja: gęsta, nawet bardzo. Mi najbardziej przypomina... miód :). Tak, tak. Jakbym smarowała stopy miodem, bardzo smakowicie ;). Zresztą pasuje to do nazwy marki :)))
Opakowanie: tubka, łatwo wydobyć z niej kremik
Skład: przyjazny; producent dodatkowo zapewnia, iż 99,51% składników ma pochodzenie naturalne, produkty Burt's Bees nie są testowane na zwierzętach, brak parabenów
Wydajność: wydajny, gęsta i tłusta konsystencja sprawia, iż niewiele trzeba, by wysmarować stópki
Działanie: jak dla mnie cudowne! Mam naprawdę suchą, pękającą skórę na stopach... a raczej miałam :). Ten krem ją odżywił i natłuścił, a po łuszczącej się skórze nie ma śladu. Teraz jest miękka i odżywiona. Zdecydowanie mój KWC wśród kremów do stóp :)


 Cena: i tu rodzi się problem - kosmetyki Burt's Bees nie są dostępne w Polsce, ja swój kupiłam w TK Maxx w cenie 19,99/120g. Producent na swojej stronie podaje cenę 9$.



Ogólna ocena: 6/6

niedziela, 3 lipca 2011

Recenzja: Annemarie Börlind - Purifying - KREM DO TWARZY


Witam!
Dziś chciałabym przybliżyć Wam krem, który był dla mnie sporym rozczarowaniem. Ale po kolei :)



Co pisze producent: 
Przeciwdziała zanieczyszczeniom skóry siłami natury i zapobiega tworzeniu się nowych zanieczyszczeń. Alantoina i korzeń lukrecji powodują szybkie usunięcie podrażnień. Krem łączy w sobie nawilżającą pielęgnację na noc i daje efekt aksamitnej, matowej cery na dzień.
Wskazania: Cera tłusta, zanieczyszczona.
Skład: AQUA (WATER), ETHYLHEXYL STEARATE, ZEA MAYS (CORN) OIL, POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSE DISTEARATE, SORBITOL, BEHENYL ALCOHOL, GLYCERIN, STEARIC ACID, BENZYL ALCOHOL, ALCOHOL, PHENOXYETHANOL, FARNESOL, POTASSIUM CETYL PHOSPHATE, ALLANTOIN, FAEX (YEAST) EXTRACT, XANTHAN GUM, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, BISABOLOL, RETINYL PALMITATE, STEARYL GLYCYRRHETINATE, LACTIC ACID, ARGININE, ZINC OXIDE, BENZYL BENZOATE, AROMA (FRAGRANCE), ACHILLEA MILLEFOLIUM EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) LEAF EXTRACT, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, LIMONENE, ASCORBYL PALMITATE, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, TOCOPHEROL, LECITHIN

Co myślę ja: 
Zapach: lekki, jakby ogórkowy, po pewnym czasie robi się trochę chemiczny
Konsystencja: kremowa, średnio się wchłania; ma postać białego kremu
Opakowanie: biała tubka, nie widać ile produktu zostało
Skład: dosyć długi, jest to firma produkująca Eko kosmetyki, jednak produkt nie posiada żadnego certyfikatu
Wydajność: wydajny, odrobina wystarczy, aby pokryć całą twarz
Działanie: szczerze mówiąc zawiodłam się. Wiem, że kosmetyki naturalne potrzebują czasu, ale ten krem nie robi nic. Nie pomógł w walce z problemami skórnymi. Matowanie? Podkład się na nim roluje, a skóra szybko się świeci. Zaczęłam używać go na noc, ale nie nawilża zbyt dobrze. Niestety nie jest to moim zdaniem dobry kosmetyk. Plus za dużą pojemność, niską cenę i skład, ale za działanie duży minus. Acha, mnie nie uczulił.

Cena: 38 zł/75 ml, więc nieźle


 Ogólna ocena: 3/6

sobota, 2 lipca 2011

Recenzja: Uriage - HYSEAC Emulsja nawilżająco-matująca

Sporo zastanawiałam się nad tym, jaki produkt zrecenzować jako pierwszy. I w końcu padło na tą emulsję, gdyż nie spotkałam się ostatnio z żadną jej recenzją :). Nie jest to kosmetyk naturalny, ale dermokosmetyk.

Co pisze producent:
Skutecznie redukuje błyszczenie, zachowując właściwy poziom nawilżenia skóry. Efekt czystej, świeżej i matowej skóry przez 12h. Doskonały pod makijaż. 
Wskazania: Skóra mieszana, tłusta, trądzikowa twarzy.
Skład: Woda Termalna Uriage, wyciąg z wierzbownicy (Epilobium), kompleks nawilżający (gliceryna, fitosfingozyna), Pollution Protection Complex. 

Co myślę ja: 
Zapach: lekki, nienachalny
Konsystencja: lekka, emulsja szybko się wchłania; ma postać białego kremu
Opakowanie: higieniczne, z "dzióbkiem", dobrze dozuje się produkt; tubka jest półprzezroczysta, więc widać, ile zostało
Skład: całkiem przyjemny, choć nie idealny
Wydajność: szczerze mówiąc - średnia, ale nie jest tragicznie
Działanie: jak dla mnie bardzo dobre; krem świetnie matuje, mógłby może trochę lepiej nawilżać (dlatego stosuję go tylko na dzień); współgra zarówno z tradycyjnymi podkładami, jak i minerałami; nie uczula


Cena: 54 zł/40 ml, więc sporo



 


Ogólna ocena: 5+/6